INVISIBLE CORRECTIVE MAKEUP, CZYLI NOWA ODSŁONA KULTOWEGO PODKŁADU EISENBERG

21 sierpnia 2019

Upłynęło trochę czasu od momentu, gdy w moje ręce wpadł najnowszy podkład EISENBERG.  A to dlatego że jak najdłużej chciałam go poużywać , by wydać obiektywną opinię na jego temat.


Nie wiem, czy pamiętacie >>>TEN WPIS<<<< Wtedy po raz pierwszy na moim blogu pojawiła się recenzja pierwszej wersji podkładu marki. Wtedy miałam do dyspozycji odcień 01 naturel , który całkiem dobrze dopasowywał się do ówczesnego kolorytu mojej skóry. Podejrzewam, że teraz byłby  za jasny. Pamiętam, że dostępne były tylko ze 3 odcienie produktu.

Obecnie kolorystyka została poszerzona do ośmiu odcieni i na pewno każda z Was znajdzie swój -idealnie dopasowany do swojej cery. Nieco zmieniła się też formuła i wygląd buteleczki. Pojemność to standardowe 30ml.


Butelka jest szklana, wygodna, pewnie leży w dłoniach. Uwielbiam pompkę, która idealnie dozuje żądaną ilość podkładu. Przed użyciem należy mocno wstrząsnąć buteleczką, w której znajdują się kuleczki, które błyskawicznie wewnątrz "mieszają" produkt. 

Jeśli chodzi o kolorystykę, posiadam odcień OS NATURAL SAND. Określiłabym go jako neutralny beżowy. Nie jest żółty i nie ma różowych podtonów. Jest piaskowy i mimo, że w tej chwili jestem opalona, w cudowny sposób dopasowuje się do koloru skóry. Podejrzewam, że to dlatego że lekko się utlenia. Przy wyborze odcienia zdecydujcie się na o pół tonu jaśniejszy kolor.

Podkład posiada lekko kwiatowy zapach, podczas aplikacji zupełnie nie przeszkadza. Kosmetyk w łatwy sposób blenduje się. Nakładałam go gąbeczką  i pędzlem i w obu przypadkach sprawdza się bardzo dobrze. Aplikowany gąbką daje bardziej naturalny efekt i średni poziom krycia. Pędzlem uzyskacie większe krycie  /mniej więcej o pół tonu/. 


To, co zaskoczyło mnie w podkładzie to komfort noszenia i pewność, że przez kilka, a nawet kilkanaście godzin, mogę być pewna, że makijaż pozostanie na swoim miejscu, a podkład nie spłynie. Gdybym miała podać 2 główne atuty kosmetyku to byłaby to właśnie jego trwałość, przy jednoczesnym naturalnym efekcie na skórze.


W składzie znajdziemy formułę Trzech Molekuł /obecne w każdym kosmetyku tej marki/, wyciąg z granatu i olej ze słodkich migdałów.
Nawet podczas długotrwałego noszenia podkładu, nie odczuwałam wysuszenia czy jakiegokolwiek dyskomfortu. Nie miałam wrażenia oblepienia skóry podkładem. Wręcz odwrotnie, czułam, że skóra "oddycha". Krycie-jak wcześniej pisałam-dobre średnie, wystarczy, by zamaskować większość wyprysków, przebarwień i innych "niespodzianek" na cerze. Pamiętajcie jednak, że nr 1 to zawsze pielęgnacja. Nawet najlepszy podkład czy korektor nie zastąpią dobrej, celowanej w potrzeby Waszej skóry, pielęgnacji.

Nadal podtrzymuję to, co napisałam ponad dwa lata temu: podkład jest świetny, idealny do każdego typu skóry / przy cerach bardzo tłustych zalecałabym użycie w strategicznych miejscach pudru matującego bądź utrwalającego/. Nie uczula, nie obciąża cery, nie zapycha jej. Pozwala jej oddychać, a przy tym wygląda bardzo naturalnie i świeżo. Jest przebadany dermatologicznie i oftalmologiczne. Przy cerach ekstremalnie suchych dobrze byłoby nałożyć krem nawilżający. Na co dzień stosuję kremy rozświetlające, nawilżające, filtry i wszystko współgra z tym podkładem.


Przy okazji, gdy już piszę o nowościach marki EISENBERG, nie mogłabym nie wspomnieć o balsamie do ust BALSAM FUSION /3,5g/, który ma kolor, a jednocześnie pielęgnuje i dba o usta. 


Mam kolor N05 HAUSSMAN , który po nałożeniu na usta już samym kolorem je ożywia. Nadaje ładny połysk i delikatny kolor. Tym odcieniem nie zrobicie sobie krzywdy. Niepotrzebna jest konturówka ani nawet lusterko. Nakłada się ją jak pielęgnujący balsam. Konsystencja jest jak masło, wręcz sunie po ustach. Zapach to wanilia z odrobiną wiśni. 


N05 HAUSSMAN
Trwałość podobna jest do innych balsamów. Nie jest to typowa pomadka, raczej produkt pielęgnujący, więc można ją nakładać wiele razy w ciągu dnia. W składzie ma wyciąg z wiśni, olej z pestek krokosza i witaminę E. Balsam idealnie sprawdzał się u mnie w momencie, gdy moje usta miały gorszy czas. Pomógł spierzchniętej skórze ust; wygładzał i przede wszystkim dawał komfort, niwelował uczucie ściągnięcia.




6 komentarzy on "INVISIBLE CORRECTIVE MAKEUP, CZYLI NOWA ODSŁONA KULTOWEGO PODKŁADU EISENBERG"
  1. Podkład jest super. Jestem nim zauroczona. I jako jeden z nielicznych kosmetyków zrobił na mnie wrażenie w tym roku :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podkład wygląda bardzo naturalnie i ta pomadka fajnie wygląa, czasami fajnie mieć w kosmetyczce coś nie rzucajacego się w oczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, tym bardziej, że sama pomadka ma właściwości pielęgnujące :)

      Usuń
  3. podkład wygląda bardzo ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń

Auto Post Signature

Auto Post  Signature