PIERWSZA KURACJA NA CIAŁO, KTÓRA DZIAŁA! ♥ EISENBERG BODY LIFTING TREATMENT

11 sierpnia 2016
Przyznam Wam się do czegoś. O ile dbanie o skórę twarzy przychodzi mi dość łatwo, o tyle pielęgnacja całego ciała stanowi nie lada wyczyn. I nie chodzi tu o to, że mam problem, by posmarować się balsamem, ale o to, z jakimi problemami borykam się w niektórych partiach ciała. Większość maseł, balsamów, kremów po prostu nie dawała rady, by chociaż zminimalizować to, co stanowi problem.

Oprócz oczywistego nawilżenia, którego potrzebuje każda skóra /moja również/, chciałabym ujędrnić  skórę. Marzę o zlikwidowaniu rozstępów i cellulitu. Z ostatnią przypadłością zaczęłam sobie radzić już jakiś czas temu. Zmiana odżywiania i intensywna aktywność fizyczna wiele zdziałały. Natomiast utrata jędrności i obecność rozstępów to moja zmora. Pojawiło się jednak światełko w tunelu. Nowa nadzieja...


Na tak poważne problemy skórne przychodzi z pomocą marka EISENBERG, która doskonale rozumie potrzeby kobiet w każdym wieku.
Już kiedyś pisałam Wam, że sercem każdego z kosmetyków tej marki jest wyjątkowa, opatentowana na całym świecie formuła TRIO-MOLECULAIRE®. W połączeniu z naturalnymi składnikami aktywnymi daje spektakularne rezultaty.




Od razu napiszę, że gdy decydujemy się na rozpoczęcie kuracji, szczególnie takiej, która przeznaczona jest do  pielęgnacji ciała, należy zadbać o systematyczność. Nie osiągniemy wiele, jeśli będziemy używały czegoś co jakiś czas, "od wielkiego dzwonu" lub gdy nam się przypomni. To trochę tak ja ze zdrową dietą lub sportem. Regularność i systematyczność ponad wszystko. 

BODY LIFTING TREATMENT czyli Pielęgnacja Liftingująca do Ciała to propozycja dla takich osób jak ja: potrzebujących odmłodzenia i ujędrnienia wybranych partii lub całego ciała, stosujących różnego rodzaju diety, szczególnie te mające na celu utratę sporej ilości kilogramów lub by po prostu w profesjonalny sposób zadbać o swoje ciało.

Krem zamknięty został w solidnym słoiku /150ml/. Całość dodatkowo zabezpieczona została plastikowym zabezpieczeniem, a do zestawu dołączono szpatułkę, by zadbać o higienę aplikacji. Krem ma jasnoróżowe zabarwienie, a jego konsystencja jest wprost wymarzona: delikatna i lekka, a jednocześnie bogata. Za każdym razem, gdy nakładałam  na ciało kosmetyk, byłam zachwycona tym, jak szybko i błyskawicznie wchłania się w skórę, pozostawiając ją miękką i nawilżoną. Nie mogę pominąć też zapachu. Dla mnie to dość istotna kwestia. I tu również się nie zawiodłam. Krem ma kwiatową, bardzo świeżą woń. Dość długo utrzymuje się na ciele, jednocześnie nie kłóci się z naszymi ulubionymi perfumami.





I najważniejsze, czyli DZIAŁANIE...

Postanowiłam, że skupię się na opisaniu działania kosmetyku na konkretnych partiach ciała. Oczywiście kurację możemy stosować na całe ciało i czasami tak robiłam, jednak najbardziej zależało mi na osiągnięciu efektów na konkretnych partiach, dlatego najbardziej koncentruję się właśnie na nich.

BRZUCH 

Moja "pięta achillesowa". Nie lubię go. Nigdy nie lubiłam. Po utracie 34 kg jego wygląd zmienił się. Jak możecie sobie wyobrazić, pozostała obwisła skóra pokryta rozstępami. Miałam sporo nierówności w tym obszarze. Do tego brak jędrności. Wszystko przypominało galaretę /wybaczcie za tak dosadne porównania, ale chodziło mi o to, byście wyobraziły sobie istniejący przed zastosowaniem kuracji "stan rzeczy"/. Codziennie wieczorem kolistymi ruchami aplikowałam porcję kremu .
Po miesiącu stosowania jestem w szoku jak obecnie wygląda moja skóra na brzuchu!  Krem genialnie poradził sobie z nierówną strukturą powierzchni skóry. Nierówności praktycznie zniknęły. Skóra została intensywnie nawilżona i ujędrniona. Jej struktura została jakby zagęszczona /tak to odbieram/ stąd to ujędrnienie. Mimo że nie jest to produkt stricte odchudzający, obwisła "galareta" zmniejszyła się prawie o połowę! Po raz pierwszy mogę łaskawszym okiem spojrzeć na mój brzuch.
Na poparcie wygładzenia powierzchni skóry niech będzie również fakt,  iż od kilku lat posiadam 4 pozabiegowe blizny. Od zawsze miały nieco wypukłą, nierówną strukturę. Po miesiącu od rozpoczęcia kuracji, zrównały się z resztą "zdrowej" skóry. To chyba najlepszy dowód na to, że oligopeptydy zielonej algi zawarte w kremie uelastyczniają i w zdecydowany sposób redukują nierówności. Do tego biostymuliny oraz pędy buka dotleniają komórki i pobudzają syntezę kolagenu i elastyny. Podejrzewam, że to właśnie powoduje tak diametralną poprawę wyglądu skóry.

Co do rozstępów: każdy, kto choć trochę interesuje się tym tematem wie, że całkowicie nie znikną. Natomiast na pewno to, co się stało, to to, że są mniej "wgłębione" i blade. Nie rzucają się już tak w oczy, co z kolei jest zasługą silnego nawilżenia i ujędrnienia.

Podsumowując: mój brzuch wygląda o niebo lepiej niż na początku kuracji. Na chwilę obecną zużyłam niecałą połowę opakowania, więc liczę, że uzyskane efekty jeszcze tylko się wzmocnią. Naprawdę jestem szczęśliwa jak wygląda mój brzuch! Czasami odnoszę wrażenie, jakby ktoś poddał mój brzuch liftingowi lub gdybym przeszła serię profesjonalnych zabiegów w gabinecie kosmetycznym. Naprawdę nie wierzyłam, że krem jest w stanie zdziałać takie małe "cuda" na doświadczonej odchudzaniem, efektem jo-jo, zabiegami skórze brzucha.

NOGI /UDA/

Dzięki ćwiczeniom na siłowni moje nogi wyglądają coraz lepiej. Jedyne, z czym się borykam to nadmiar skóry na udach i mniej widoczne rozstępy. Kosmetyk aplikowałam na górną część nóg, w szczególności na uda i boki nóg. Pozytywny efekt działania kremu pojawił się szybciej niż na brzuchu /tam jednak miał ciężki bój do stoczenia :) /. Oprócz oczywistego nawilżenia, pojawiło się  również ujędrnienie. Lato to czas noszenia szortów i po raz pierwszy nie wstydzę się odsłaniać nóg. Skóra wygląda naprawdę dobrze, a rozstępy są mniej widoczne. 



RAMIONA

W tym obszarze najbardziej przeszkadzał mi brak gładkości i nadmierna suchość skóry. Czasem także pojawiało się okołomieszkowe zapalenie skóry. Stwierdziłam, że skoro krem Eisenberg zawiera molekuły, które regenerują skórę powierzchniowo usuwając martwy naskórek, być może poradzi sobie i z tym problemem. Nie zawiodłam się. Skóra ramion nie jest "porowata" jak wcześniej. Dzięki właściwościom witaminy E i C formuła kremu działa antyoksydacyjnie czyli neutralizuje wolne rodniki, które niekorzystnie wpływają na stan naszej skóry, powodując m.in. szybsze starzenie się jej.

Reasumując:

od początku wierzę i ufam marce EISENBERG, ale takich efektów, szczególnie na moim brzuchu nigdy bym się nie spodziewała.
Do tego oszałamiająca wydajność /zużyłam niecałą połowę słoika/ czyni ten produkt "świętym Graalem" wśród moich kosmetyków do pielęgnacji ciała. Jest pewne, że gdy skończę obecne opakowanie, biegnę do Sephory po kolejny słoik. W tym przypadku cena /479zł/  jest jak najbardziej adekwatna do jakości tego, co proponuje i obiecuje marka.

Jeśli borykacie się z podobnymi problemami skórnymi, ta kuracja jest właśnie dla Was!

Magda














14 komentarzy on "PIERWSZA KURACJA NA CIAŁO, KTÓRA DZIAŁA! ♥ EISENBERG BODY LIFTING TREATMENT"
  1. Na moje rozstępy też by się przydał!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tym polu na pewno byś się nie zawiodła :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Myślę,że kuracja przypadnie wielu kobietom... :)

      Usuń
  3. Kurcze,brzmi zachęcająco! Niestety, nie na moją kieszeń:( Ale może kiedyś:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurcze,brzmi zachęcająco! Niestety, nie na moją kieszeń:( Ale może kiedyś:)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja marzę o maseczce do twarzy od EISENBERGa, jednak ich ceny są kosmiczne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maseczki nigdy nie miałam, ale myślę, że cena jest adekwatna do jakości ;)

      Usuń
  6. Wow! Super, że efekty są tak widoczne! :-)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Czuję się skuszona, muszę go przetestować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli zmagasz się z takimi problemami jak ja, będziesz zadowolona :)

      Usuń

Auto Post Signature

Auto Post  Signature