ARMANI MAESTRO GLOW-NOWY PODKŁAD ROZŚWIETLAJĄCY

14 sierpnia 2016
To, że lubię testować nowe podkłady, na pewno wiecie. Chwilowo przerzuciłam się na te, które można kupić m.in. w Douglasie. Podczas ostatniej wizyty skusiłam się na najnowszy podkład sygnowany nazwiskiem GIORGIO ARMANIEGO. Mowa o MAESTRO GLOW NOURISHING FUSION MAKEUP.  Skoro producent obiecuje, że to podkład rozświetlający i nadający skórze zdrowy, świeży i promienny wygląd, musiałam go wypróbować.



Podkład jest dość drogi. Kosztuje 325zł. Ja kupiłam go trochę taniej /wykorzystałam bon 40zł/. Mimo wszystko uważam, że nawet po zniżce, cena jest nadal wysoka.
W zamian otrzymujemy 30ml dwufazowego podkładu. Konsystencja jest lejąca, przypomina wodę. A wszystko to za sprawą warstwy olejku i odżywczego serum. Po wymieszaniu otrzymujemy gotowy produkt. 

Ten rodzaj podkładu aplikujemy przy pomocy dołączonej pipety, która jest wygodna w użytkowaniu. Porcję kosmetyku możemy aplikować wprost na twarz /"kropkujemy" ją na policzkach, nosie i czole/ lub wylewając na wierzch dłoni i stosując według własnych upodobań. Ja wolę drugi sposób.



Podkład posiada delikatny, świeży  zapach. Jest przyjemny. Spośród kilku odcieni, wybrałam 6,25. Wydaje się być dość ciemny, jednak latem idealnie komponuje się z obecnym kolorytem mojej skóry. Podkład ma jeszcze jedną , ciekawą właściwość, która mnie zaskoczyła. Większość znanych mi podkładów, ciemnieje dopiero po roztarciu na skórze. Ten jest ciemniejszy na początku, natomiast w miarę rozcierania -jaśnieje. To naprawdę zaskakujące. Potem również już nie oksyduje. 






Co do najlepszej aplikacji, nie podpowiem jednoznacznie. Przetestowałam kilka sposobów: nakładałam podkład palcami, gąbeczką i pędzlem. Najbardziej naturalny efekt osiągniemy nakładając podkład palcami. Gąbeczka wchłania trochę więcej podkładu niż zwykle i sprawia, że buzia bardziej się świeci. Najlepszy w aplikacji jest pędzel typu duo fiber. Ja używam RT Stippling Brush.


Niezależnie od sposobu aplikacji, podkład absolutnie nie tworzy smug i "zacieków" na cerze. Nie odcina się od żuchwy. Nie jest widoczny przy linii włosów. Pomimo ciemniejszego odcienia, potrafi w magiczny sposób dostosować się do kolorytu skóry. To najłatwiejszy w aplikacji podkład, jaki do tej pory miałam. Jego nałożenie trwa naprawdę krótko. Nie muszę się bawić w długotrwałe i dokładne rozcieranie.
Krycie można określić na lekkie do lekkiego średniego. Na pewno nie jest to podkład silnie kryjący. Nie stworzy na buzi maski. Jest raczej jak druga skóra. Oczywiście krycie można budować, choć ja tego nie polecam ze względu na zbyt mocne świecenie się buzi i możliwość przetłuszczenia cery /szczególnie gdy mamy cerę mieszaną/. Najbardziej zadowolone z podkładu będą posiadaczki skóry wrażliwej,  suchej i normalnej. Kosmetyk ma właściwości nawilżające i odżywcze, więc nie będzie powodował ściągnięcia skóry. Przy cerze mieszanej konieczne może być zmatowienie strefy T. Jeśli macie skórę tłustą, nie polecam tego rodzaju podkładu. Wasza skóra zacznie się szybko wyświecać i będzie nieestetycznie wyglądać.

W podkładzie /oprócz aplikacji/ najbardziej lubię efekt "glow" jaki tworzy się na cerze. Skóra wygląda świeżo i promiennie. Do tego jest lekki, nie obciąża. Przez pierwsze godziny nie wchodzi w zmarszczki ani załamania skóry. Nieprzypudrowany, po kilku godzinach może jednak lekko się zebrać tu i ówdzie. Za to zupełnie nie wchodzi w pory /sprawdzone na nosie/. Nie przykryje też większych "niespodzianek" i blizn na skórze. Bardziej ujednolica i optycznie upiększa. Pomimo obecności podkładu, skóra oddycha. Jednak gdy nałożymy zbyt grubą warstwę, po czasie możemy odczuć nadmierną tłustość skóry lub-jak w moim przypadku-chęć usunięcia makijażu. 
Podkład nie zapycha cery i nie powoduje powstawania zaskórników. Posiada wysoki filtr SPF 30. 

Na poniższych zdjęciach zwróćcie uwagę na efekt "glow" /czoło, nos ,broda/. "Niespodzianki" są lekko przykryte. Żeby zakryć je całkowicie, potrzebny byłby korektor, którego celowo nie użyłam, byście zobaczyły krycie przy pierwszej warstwie.



inne światło// nadal 1 warstwa



Jesienią obiecuję, że zrecenzuję kupiony wcześniej podkład Armaniego Luminous Silk Foundation. W obecnej chwili jest dla mnie zbyt jasny, więc czekam do momentu aż będę bledsza :)

Magda















11 komentarzy on "ARMANI MAESTRO GLOW-NOWY PODKŁAD ROZŚWIETLAJĄCY"
  1. Świetny delikates. lubię takie, szczególnie latem gdy jestem opalona i moja skóra wygląda lepiej jak zwykle :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ładnie wygląda na buzi, choć chyba wolałabym dla siebie coś bardziej kryjącego :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mógłby kryć trochę lepiej, ale efekt "glow" bardzo mi się podoba :)

      Usuń
  3. ale ma jaśniutki kolor :) bardzo ładnie się prezentuje na cerze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak jasny nie jest,ale pięknie dostosowuje się do karnacji :)

      Usuń
  4. Za dobry efekt glow jestem w stanie dać każda cenę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym względzie doskonale Cię rozumiem ;)

      Usuń
  5. Dla mnie jest chyba za słabo kryjący

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham i uwielbiam! Jak dla mnie to jest hit i na długo zamieszka w mojej kosmetyczce :) Obecnie strasznie nakręciłam się na kosmetyki GA a to dlatego, że wszystko co mam spisuje się rewelacyjnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To widzę,że mamy identyczne upodobania :) Poluję jeszcze na 2 inne kosmetyki GA *_*

      Usuń

Auto Post Signature

Auto Post  Signature