Szczotki, grzebienie i inne wynalazki...

6 kwietnia 2015

Dziś chciałam pokazać wam,jakich przyborów używam podczas stylizacji włosów. Nie będę odkrywcza w tym temacie, jednak może komuś informacje przedstawione w tym poście przydadzą się i pomogą w wyborze najlepszego "narzędzia".
Kiedyś  używałam tylko grzebienia i to z gęsto ułożonymi ząbkami. Nie wiedziałam,że mając grube,falowane włosy, powinnam używam takiego z szeroko rozstawionymi "zębami".
Dopiero kilka lat temu, zagłębiając się w temat odkryłam , jakie popełniałam błędy podczas czesania i stylizacji włosów. Obecnie posiadam 5 przyborów, które pomagają ujarzmić moje niesforne kosmyki.

1. Szczotka F. Provost z 100% włosia z dzika



Posiada drewnianą, stabilną rączkę. Włosie jest naturalne, co jest istotne dla osób ceniących naturę. Ze względu na wielkość i objętość idealna będzie dla osób mających cienkie włosy i chcących uzyskać objętość.
Ja używam jej podczas suszenia, wyciągając partie włosów na szczotce. W ten sposób także je prostuję. Praca z takim rodzajem szczotki nie należy do najłatwiejszych. Ze względu na rozmiary nie jest poręczna. Po czasie wydaje się dość ciężka. Wiele zależy od grubości i długości włosów. 

2. D-Meli Melo i Tangle Teezer


Obie nazywam "szczotkami codziennego użytku". kiedyś robiłam porównanie obu z nich  >>>KLIK<<<.
TT służy mi do szybkiego rozczesywania bez zbędnego szarpania włosów. Meli Melo lubię za to, że ma rączkę, nie wyślizguje się z dłoni i całkiem nieźle radzi sobie z rozplątywaniem włosów.
Obie są już dość wiekowe / 2 lata / i przymierzam się do wymiany. W TT zewnętrzne ząbki są już powyginane.

3. Grzebienie


Dopiero teraz zaczęłam je doceniać. Do grubych włosów wybieram te z szeroko rozstawionymi ząbkami . Obecnie używam grzebienia Macadamia /otrzymałam go w LFboxie/. Nie szarpie włosów , dobrze je rozczesuje. Drugi -krótszy, z wąskim ząbkami w dwóch długościach, służy mi do precyzyjnego oddzielania małych partii włosów podczas nakładania farby do włosów. Świetnie nadaje się także do dokładnego rozczesywania mniejszej ilości włosów.


A jacy są Wasi "mali pomocnicy" w układaniu fryzur? :)

Magda
18 komentarzy on "Szczotki, grzebienie i inne wynalazki..."
  1. W sumie to używam dwóch szczotek, jednej najzwyczajniejszej do rozczesywania włosów (ale przymierzam się do zakupu TT....od roku :D) a drugą pomagam sobie przy prostowaniu włosów suszarką, jest okrągła, z plastikowymi ząbkami zakończonymi kulką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba taką mniejszą będę też musiała sobie zakupić :)

      Usuń
  2. Mam dwie wersje TT i uwielbiam je ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie lubię TT. :( Łamał mi strasznie włosy. Wolę DT lub Tangle Angel. :) I w sumie nie stosuję żadnych grzebieni itp. Mam jeszcze szczotkę z włosia dzika, ale mam problem z utrzymaniem jej w czystości, więc ostatnio nie używam. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Tangle Angel nie słyszałam. Muszę poszukać :)

      Usuń
  4. U mnie w użytku tylko TT :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam kilku swoich ulubieńców do czesania włosów. Moich nie układam jakoś specjalnie. Są proste i choć ich ostatnio dużo obcięłam i ścieniowałam, po 2 dniach zaczęły się ładnie układać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie rządzi TT i grzebień z szeroko rozstawionymi zębami z TBS.

    OdpowiedzUsuń
  7. u mnie jedynie TT :) od roku nieziemienny:)

    OdpowiedzUsuń
  8. TT też mam i nie odstępuje mnie teraz na krok ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. D-Meli Melo i Tangle Teezer nie lubię :(
    Zdecydowanie moim faworytem jest DeTangler

    OdpowiedzUsuń
  10. TT uwielbiam - jest najlepsza przy rozczesywaniu włosów. Uwielbiam ją na tyle, że mam też wersję kompaktową, która jest ze mną w torebce :))
    Lubię też szkieletową szczotkę do stylizacji z Avon - podczas suszenia świetnie modeluje włosy.
    Mam też kilka "zwykłych" grzebieni, ale one właściwie tylko leżą i kurzą się w szufladce ;)

    OdpowiedzUsuń

Auto Post Signature

Auto Post  Signature