Czas na botoks? Rzecz o zmarszczkach...

14 sierpnia 2014


Czy zastanawiałyście się kiedyś nad swoimi zmarszczkami? Gdzie jest ich najwięcej, jak sobie z nimi radzicie, czy dodają Wam uroku czy odwrotnie - przeszkadzają?
Ja tak. Niektóre lubię, dodają charakteru mojej twarzy,a niektóre zaczynają przeszkadzać. Jestem w takim wieku, że coraz częściej zaczynam je zauważać. Szczególnie gdy widzę siebie na zdjęciach...
 Mam zmarszczki w okolicach oczu /kurze łapki/, na czole i tzw. "lwią zmarszczkę" między brwiami. Najbardziej przeszkadzają mi te pod oczami. Często uśmiecham się,co powoduje, że ciągle je widzę. Makijaż nie jest w stanie już tak dobrze ich zakryć.
Inwestuję w coraz droższe kremy , szczególnie te pod oczy i do twarzy. Potrafią poprawić wygląd skóry, odrobinę wygładzić ją, jednak-nie ukrywajmy- czas nieubłaganie leci. Czasami przebiegają mi przez głowę myśli o innych sposobach radzenia sobie z bruzdami i zmarszczkami.


Kolagen, kwas hialuronowy czy botoks-współczesna medycyna estetyczna stoi przed nami otworem. W dzisiejszych czasach wypełnianie zmarszczek za pomocą wstrzyknięć kolagenem,kwasem hialuronowym, usuwanie zmarszczek botoksem  jest bardzo popularne, choć nadal owiane tematem tabu. Kobiety boją się /wstydzą/ przyznać do poprawiania urody. Czy słusznie?

Nie będę pisać o mechanizmach, metodach, bezpieczeństwie stosowania botoksu. Toksyna botulinowa stosowana jest od ponad 20 lat w różnych dziedzinach medycyny /nie tylko estetycznej/. Efekty działania są sprawdzone, a sam zabieg botoksu to obecnie jedna z najbezpieczniejszych metod spłycania nawet głębokich bruzd. 

Chciałabym zastanowić się nad tym, czy warto zdecydować się na taki zabieg. A może stawić czoła upływającemu czasowi i polubić naszą twarz w wieku 30-stu, 40-stu, 50-ciu lat ...?

W końcu każda zmarszczka na naszej twarzy oznacza doświadczenia życiowe, które zdobywamy i  niesiemy ze sobą. Nasz stosunek do świata, charakter i indywidualne usposobienie. Zmarszczki wokół oczu często oznaczają pozytywny charakter osoby, która jest radosna, często uśmiecha się.
Godząc się na upływający czas, akceptujemy siebie i otaczający świat. Lubimy siebie, rozwijamy się duchowo /to pomaga,wierzcie mi/. Wówczas kwestia zmarszczek schodzi na drugi plan, bo jesteśmy interesujący inaczej, głębiej.

A co jeśli ktoś nie potrafi pogodzić się z własnym wyglądem, upływającym czasem ? Nie akceptuje siebie i chce coś zmienić? 
Myślę, że umiar to słowo-klucz. Jeśli widzimy na naszej twarzy tylko i wyłącznie zmarszczki, mamy z tego powodu złe samopoczucie, nie potrafimy zaakceptować naszego wyglądu, to prędzej czy później zdecydujemy się na taki zabieg.
W przypadku toksyny botulinowej ważny jest wiek osoby chcącej poddać się takiemu zabiegowi. Przekroczenie 40 roku życia to dla wielu kobiet czas przemyśleń i ważnych decyzji.
 Botoks sprawia, że nasze rysy stają się łagodniejsze, a twarz wygląda młodziej. Pamiętajmy, że botulina poradzi sobie ze zmarszczkami mimicznymi, natomiast zmiany wynikające z naturalnego wiotczenia i opadania skóry to już całkiem inny problem.

Czy kiedyś zdecyduję się na botoks? Nie wiem. Chciałabym zatrzymać czas, wyglądać tak jak teraz. A może warto być doskonałym w swojej niedoskonałości...

Jestem ciekawa, jakie jest Wasze zdanie w tym temacie ...

Magda
26 komentarzy on "Czas na botoks? Rzecz o zmarszczkach..."
  1. Ja zrobiłam sobie kwas hialuronowy i jestem z tego faktu bardzo zadowolona. Zrobiłabym to ponownie i zapewne zrobię, jak efekt, który teraz mam zejdzie. Na botox też bym się zdecydowała, tylko akurat miejsce, gdzie chciałam mieć wygładzone zmarchy nie kwalifikowało się na botox, a na kwas właśnie. Jak będzie trzeba to i lifting twarzy sobie kiedyś zrobię:) Przeraża mnie upływający czas i póki mogę coś z tym zrobić, to będę robić, bo wiadomo, kremy mi takiego efektu nie dadzą, jak kwas, czy botox. Może nie potrafię się pogodzić z upływającym czasem, chciałabym go zatrzymać w tym momencie i zawsze wyglądać tak, jak teraz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pełni Cię rozumiem. Mi chyba na razie brakuje odwagi do podjęcia takiej decyzji...

      Usuń
    2. Powiem Ci, że to chyba nie jest kwestia odwagi, tylko widzisz coś codziennie, co Ci się nie podoba, aż w końcu przychodzi taki dzień, że masz dość patrzenia na to i się umawiasz na zabieg:)

      Usuń
    3. Można jeszcze próbować zaakceptować swoje defekty,ale to bardzo trudne. Być może dojdę w końcu do ściany i wtedy się zdecyduję.

      Usuń
    4. jeśli sie nie podoba warto zmienić.

      Usuń
    5. Uważam, że wszystko w umiarze oczywiście jest dla ludzi, więc jak ktoś chce, to czemu nie. Jednakże jak tak bardzo, panicznie wręcz boję się zastrzyków, że chyba dużo jeszcze wody upłynie zanim się na cokolwiek zdecyduję...

      Usuń
  2. Ja nie mam nic przeciwko botoksowi jako takiemu, ale widząc znieruchomiałe twarze aktorek sama na niego nie mam ochoty. W kremy nie wierzę. Kondycję skóry poprawią, ale lwiej zmarszczki nie wypełnią. Ostrzykiwanie kwasem hialuronowym chodzi mi po głowie, ale cenowo niestety taki zabieg jest dla mnie poza zasięgiem :) Tym bardziej, że jest tymczasowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tylko dobre geny gwarantują młody wygląd cery :)

      Usuń
    2. Chyba tak. A tu trafiłam dobrze. Na szczęście :)

      Usuń
  3. ja chyba chcialabym zrobic zabieg :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zauważasz u siebie pierwsze zmarszczki? :*

      Usuń
  4. Na razie jeszcze zmarczek głębszych nie mam ale w przyszłości jeżeli tylko pieniądze na to pozwolą to na pewno zdecyduje się na jakiś zabieg wypełniający w szczególności na moje worki pod oczami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę braku zmarszczek :P
      I ja zmagam się z "workami" pod oczami...

      Usuń
  5. Póki co, nie mam problemu ze zmarszczkami, no może poza tymi mimicznymi, zwłaszcza na czole, ale one mi nie przeszkadzają ... baaa ... nawet je lubię ;)

    Co do botoksu, kwasu itp. jestem raczej negatywnie nastawiona. Wiem, że brak mi po prostu odwagi i wiem też, ze to się nigdy nie zmieni :)

    Ale jeśli ktoś ma odwagę i potrzebę, to nie mam nic przeciwko małej poprawie urody :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Wczoraj zmarła Lauren Bacall. Chciałabym zestarzeć się z taką godnością jak ona. Siwe, pięknie ułożone włosy, szlachetne zmarszczki na całej twarzy, biżuteria przypominająca złote czasy Old Hollywood. Żałuję, że utarło się, iż należy poprawiać, to co nam się nie podoba (nos, cycki, zmarszczki), zamiast podkreślać, to co w nas najlepsze. Łatwo mi mówić, do trzydziestki mi jeszcze daleko, być może na moje myślenie miały kobiety w mojej rodzinie, ale kompletnie nie widzę potrzeby walki z czasem. Przecież płynie nieubłaganie, trawi nasze ciała i kości po śmierci, zmienia całą planetę, a my, malućcy, usiłujemy z nim walczyć zastrzykami... :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzisiaj botoks to już norma. Mijając ludzi na ulicy zastanawiam się, czy oni są naprawdę tacy, jakich ich świat stworzył.. Jednak jeśli mamy możliwość poprawienia swojego wyglądu to czemu nie? W końcu jeśli nam to przeszkadza, to po co mamy z tym żyć? Ważne jest tylko to, żeby się w swoim wyglądzie nie pogrążyć, nie skupiać się tylko na nim. I jeśli przeszkadzają nam zmarszczki np. tylko wokół oczu, to pozbywamy się tylko wokół oczu, a nie gdzieś jeszcze, bo teraz wydają się większe!

    Pozdrawiam, http://grudzienpaulina.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakbym tylko miałam wystarczA ja ce środki to z marszu bym poszła

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeśli ma zmienić to Twoje życie na lepsze, jeśli poczujesz się bardziej atrakcyjna niż jesteś, jeśli sprawi to, że na Twojej buzi ciągle będzie gościł uśmiech to... czemu nie ;D Myślę, że właśnie po coś ta medycyna kosmetyczna jest więc jeśli mamy środki do wykonania takiego zabiegu to warto spróbować ;) Żyje się raz!
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się :) Byleby tylko nie stracić umiaru i estetyki piękna ;)

      Usuń
  10. Popieram botoks z umiarem i nie mam nic przeciwko. Ważne żeby nie przesadzać w żadną stronę. Studiowałam kosmetologię i naoglądałam się już różnych dziwactw, więc botoks to dla mnie "lajcik" ;-)) Na studiach miałam 2 koleżanki, które w wieku 20 lat ostrzykiwały już czoło botoksem. To dla mnie paranoja...

    OdpowiedzUsuń
  11. O matko! W wieku 20 lat? Masakra...
    Według mnie o botoksie można najszybciej pomyśleć po 40-stce...

    OdpowiedzUsuń
  12. Poruszyłaś ciekawy temat. W obecnych czasach wiele osób decyduje się na poprawianie owalu przy pomocy dostępnej technologii kosmetycznej, ale czy to przypadkiem nie staje się to nałogiem, wszak jedna wizyta nie wystarczy, a zabiegi trzeba powtarzać i powtarzać... Upływ czasu jest rzeczą normalną i w każdym okresie życia warto dostrzegać elementy piękne i niepowtarzalne. Dla mnie poprawianie urody w taki sposób jest oznaką próżności... nie mniej jednak z ciekawością przeczytałam Twój wpis oraz komentarze czytelniczek :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję,że również mogłam poznać Twoje zdanie w tym temacie ;)

      Usuń
  13. ja mam zmarszczki ale nie sa bardzo widoczne biorac pod usage moj wiek - cieszy mnie to bardzo :) jedne miejsce to ok olive oczu - zmarszczki mini and. Nigdy nie stosowalam niczego innego niz pielęgnacja, ale nie boje sie ingerencji chirurgicznej wiec moze kiedys :)

    OdpowiedzUsuń
  14. W mojej babskiej paczce to ostatnio gorący temat - 35. się zbliża i niestety głodny ząb czasu nadgryza nas coraz mocniej ;) Z 5 dziewczyn (dziewczyn :D ) zrobiły sobie już 2 i efekty są super. Poprawa widoczna, wygląda to naturalnie. Robiły w http://tarkiewicz.pl

    OdpowiedzUsuń

Auto Post Signature

Auto Post  Signature